menuwilamo.rtf - 17 kB
Karolina Bielenin
HOLANDIA NA PODBESKIDZIU

Śtöf duy buwła fest!
Skumma frmdy gest,
Skumma muma ana fettyn,
Z' brennia nysła ana epułn,
Śtöf duy Jasiu fest!1

Powiększ - 50 kBZapisany jako motto tej pracy tekst to kołysanka. Niezrozumiała ani dla Polaków, ani dla Niemców, Holendrów czy Belgów. Zrozumie ją natomiast mieszkaniec maleńkiej mieściny, położonej w połowie drogi między Oświęcimiem a Bielsko-Białą, na pograniczu Małopolski i Śląska - Wilamowic. Właśnie tam, gdy zapytałam jedną z mieszkanek w średnim wieku: "to skąd wy właściwie jesteście?", odpowiedziała: "z Holandii". "To jesteście Holendrami?". "No nie. Polakami, ale pochodzimy z Holandii". "Ale przecież pani jest z Wilamowic, tu się pani wychowała, nie w Holandii". "No tak. Ale nasi przodkowie są z Holandii". Takich odpowiedzi udzieliłby każdy przeciętny wilamowiczanin. Może niekonkretnych, bo bez dat i nazwisk. Każdy jednak mieszkaniec tego maleńkiego miasteczka ma świadomość własnej historii. Pamięta się o przodkach, którzy przybyli na te tereny i założyli osadę. Bezcenną pamiątkę po sobie pozostawił Józef Latosiński, nauczyciel wilamowickiej Szkoły Powszechnej żyjący na przełomie XIX i XX wieku. Napisał on bowiem obszerną monografię Wilamowic2, gdzie spisał i historię, i zwyczaje, i gwarę. Moralizatorski styl i podkreślanie na każdym niemal kroku katolickiej religijności wilamowiczan może być nieco męczące w lekturze, niemniej jednak autor opisuje nawet to, z czym się nie zgadza - tyle, że wartościuje. Stąd mamy jednak pełny obraz miasta z początku ubiegłego stulecia. Wielu mieszkańców jeszcze takie czasy pamięta lub zna z opowiadań dziadków i lektury Latosińskiego. Trzeba bowiem dodać, że gdy kilka lat temu wznowiono edycję monografii, rozeszła się, jak "świeże bułeczki" po całych Wilamowicach. Mieszkańcy są więc dokształceni i chętnie opowiadają o swej historii. A jest o czym opowiadać.

Powiększ - 63 kBWilamowice zostały założone w 1250 roku przez Wilhelma (stąd nazwa Wilhelmsau, czyli "Błonie Wilhelma", później spolszczona). Sprawujący wówczas na tym terenie rządy książę cieszyński i raciborski Mieczysław, sprowadził do Bielska i okolic osadników z księstwa Schraumburg - Lipppe (tereny dzisiejszych Niemiec nad dolną i średnią Wezerą, przy granicy z Holandią). W XIII wieku, po najazdach tatarskich, które zdziesiątkowały południowopolskie wsie i miasteczka oraz po klęsce Henryka II pod Legnicą, władcy sprowadzili osadników głównie z Europy Zachodniej. To tzw. osadnictwo olęderskie. Przypadek Wilamowic nie jest odosobniony, jednak na tyle żywy w świadomości mieszkańców, że warto akurat o nim napisać.

O pochodzeniu wilamowiczan z zachodniej Europy świadczy ich specyficzna - będąca dziś w zaniku gwara, dawniej typowy, dziś już szczątkowo uprawiany fach - tkactwo3 i strój. Zacznę od tego ostatniego.

Tradycyjny strój wilamowicki też jest bliższy strojom z Niemiec i Holandii niż tej części Polski. Zawiera ponadto w sobie elementy i szkockie (wełniana chusta w kratę4) i tureckie. Jak podaje Latosiński, dla kobiet są trzy rodzaje ubiorów: narodowy, zwyczajny odświętny i codzienny. Ten najwytworniejszy, narodowy, to strój wkładany tylko na szczególne okazje, tzn. na Boże Narodzenie, Zielone Świątki oraz wesela i chrzciny. Oto jak opisuje go Latosiński: Na zwyczajną koszulę wdziewa się druga koszula krótka, zwana "jypła", do stanu sięgająca, wyszywana na ramionach białym lub żółtym jedwabiem, spięta wstążkami i zakończona ozdobnymi haftowanymi mankietami (oszewkami). Spódnica krótka z czerwonego sukna albo niebieskiej materyi jedwabnej, ozdobiona u dołu szeroką złotą bordurą (galonem); stanik (gorset) z jedwabnej materyi w różnobarwne kwiaty, złotym lub srebrnym szychem przetykanej. Fartuch jedwabny, zielony. Na szyi duże czerwone korale (...) Włosy splecione w dwa warkocze. Na głowie wdziewają zwyczajnie sześć czepców, na nie czepiec ozdobny wyszywany w kwiaty, następnie zawiązkę, tzw. "drymłę". Zawiązka ta jest czerwona, żółta albo biała, wyszywana jedwabiem, z tyłu głowy spięta, a na przodzie strojna w ozdobne niciane koronki, barwy czerwonej, żółtej albo białej (...) na to odziewają kobiety biały, przeźroczysty welon z tiulu. Czerwone pończochy i ozdobne lakierowane buciki dopełniają stroju5. Opisany ubiór pochodzi z XIII wieku - tak ubierały się pierwsze osadniczki w Wilamowicach. Ciekawym, acz egzotycznym dla nas, jest strój żałobny wilamowiczanek. Otóż kobiety zakładają wtedy białą chustkę w kwiaty, miast zwyczajnej czerwonej. To pozostało do dziś - biały w Wilamowicach jest kolorem żałobnym.

Sporo miejsca w swej monografii poświęca Latosiński wierzeniom i obrzędom, piętnując oczywiście ludową religijność przetykaną pogańskimi wierzeniami. Nie ma w nich już jednak pozostałości, które mówiłyby o pochodzeniu mieszkańców. Nawet demony, które straszą wilamowiczan są typowo słowiańskie - to topielice, boginki, południce. O germańsko-niderlandzkich korzeniach najpełniej świadczy język. Kompilacja narzeczy starogórnoniemieckich, starośrednioniemieckich, elementów języka gotyckiego, narzeczy dolnoniemieckich (jak np. anglosaskiego czy staropółnocnego) oraz języka holenderskiego i angielskiego, zwana wymysojer cały czas intryguje językoznawców - germanistów. Tym językiem mówią dziś od święta nieliczne staruszki i artyści Zespołu Ludowego "Wilamowice- FIL" (notabene szkoda, że nie nazwali się Wymysau, bo to nazwa Wilamowic w języku wymysojer). W tym dialekcie napisał też sporo poezji i poemat wzorowany na "Boskiej Komedii" "Dante z Wilamowic", czyli Florian Biesik. Jego utwory powstawały w Trieście w połowie XIX wieku.

Powiększ - 58 kBWilamowiczanie mają bardzo wysoką świadomość własnej historii. Są dumni z tego, że mogą kultywować bogatą i egzotyczną dla nas tradycję. Świadomość zaś życia na pograniczu kultur - bo są i Polakami (tu też pogranicze - Śląska i Małopolski), i Holendrami - pozwala u nich na większe otwarcie się na inne kultury i tolerancję. Sami są w jakiś sposób "obcy". Wrzuceni w zupełnie odmienną kulturę dostosowali się, tworząc kompilację wątków z tej części Polski i - pamiętając o przodkach - z Zachodniej Europy. Choć już ponad siedem wieków minęło od pojawienia się w Wilamowicach pierwszych osadników, oni - przynajmniej ci co bardziej świadomi - nie zatracili swej tożsamości kulturowo-etnicznej. Jak wszyscy ludzie pogranicza, mają tę tożsamość szerszą i niejednorodną. Są zarówno "stąd", jak i "stamtąd". Niesie to za sobą niebezpieczeństwo bycia "znikąd" i ciągłe poczucie obcości. Z drugiej jednak strony, jak już powiedziałam wyżej, pozwala na tolerancję i łatwe otwarcie się na różnego rodzaju inności - czy to kulturowe, religijne, czy narodowe. Wilamowiczanie są tolerancyjni i swą tolerancję manifestują, m.in. poprzez organizację tzw. "Wilamowskich Śmiergustów" - Wiosennych Spotkań Zaprzyjaźnionych Gmin i Grup Etnicznych. W tym roku, na czwartą już tego typu imprezę zostały zaproszone grupy z Polski, Czech i Słowacji. Swe partnerskie miejscowości mają Wilamowice również w Belgii i Holandii - a więc na terenach swoich przodków. Świadczy to dobitnie o wysokiej świadomości historycznej mieszkańców.

Średniowieczni osadnicy stworzyli tu swój mały bioregion. Obcą pod każdym względem enklawę, która w swej niemal pierwotnej wersji przetrwała do II wojny światowej. Dziś niczym się Wilamowice nie różnią od okolicznych miasteczek, wsi i zakątków. Znikły już z ulic i tradycyjne stroje, i szorstki język, i stukocące warsztaty tkackie. Charakterystycznie budowane domy drewniane też już wyjechały do skansenów albo zostały zastąpione murowanymi. Przestrzeń Wilamowic nie wyróżnia się od okolicznych przestrzeni. Jedynie cmentarz zdradza przeszłość. Obco brzmiące nazwiska pojawiają się co rusz na starych i nowych nagrobkach. I mieszkańcy - oni przechowują w sobie pamięć o tych, co przed siedmioma wiekami tu przybyli i założyli miasto. Oni znają swą historię i są z niej dumni.


Przypisy


  1. Po polsku: Śpij chłopczyku mocno! Idą obcy goście, Idą ciocie i wujkowie, Niosą orzeszki i jabłka, Śpij Jasiu mocno!
  2. J. Latosiński "Monografia miasteczka Wilamowic" - Kraków 1909.
  3. Zanik tkactwa to efekt braku uprawy lnu w Wilamowicach.
  4. Szkockie korzenie wilamowiczan widać też w popularnym tu nazwisku - Fox (pisanym też Foks).
  5. J. Latosiński "Monografia miasteczka Wilamowic" - Kraków 1909, str. 258, 260.

menuna początekwilamo.rtf - 17 kB
Stowarzyszenie OLSZÓWKA  -  al. Armii Krajowej 141/55  -  43-300 Bielsko-Biała
tel. 0..33 816 11 96  -  e-mail : olszowka@free.ngo.pl  jacek@olszowka.most.org.pl